Mało znane miejsca na Podkarpaciu – odkryj ukryte i nieoczywiste perełki regionu

Czas czytania: 10 min
Aktualizacja: 2026-05-04
Podkarpackie

Już dawno odkryliśmy, że Podkarpacie ma dwie twarze. Pierwsza jest dobrze znana – Bieszczady, Łańcut, Krosno, szlaki i schroniska. Druga jest schowana: w leśnych wąwozach, na wiejskich cmentarzach, pod betonowymi stropami wojennych bunkrów i w ruinach zapomnianego sanatorium. Zebraliśmy szesnaście miejsc, o których większość turystów nigdy nie słyszała. Nie są trudno dostępne, nie wymagają specjalnego przygotowania – wymagają za to ciekawości i gotowości, żeby zjechać z głównej drogi. Niektóre są tajemnicze, inne piękne, jeszcze inne dziwne w najlepszym sensie tego słowa. Wszystkie są warte kilku godzin z życia.

Na końcu artykułu znajdziesz gotowe propozycje tras tematycznych, które możesz przejechać w jeden dzień i odwiedzić mało znane miejsca na Podkarpaciu.

Lubię to
0
Super
0
Wow
image/svg+xml
0
Lubię to
|
0
Like Super!
Mało znane miejsce na Podkarpaciu fot. rzeszowpodkarpackie.com | materiały własne

Piramida na wiejskim cmentarzu – Międzybrodzie

ok. 55 km od Rzeszowa

Gdyby ktoś powiedział, że w podkarpackiej wsi stoi piramida, mało kto by uwierzył. A jednak: na cmentarzu przy dawnej cerkwi w Międzybrodziu niedaleko Sanoka wznosi się kamienny grobowiec, który do złudzenia przypomina egipski pierwowzór. Zbudowano go w latach 30. XX wieku dla dwóch szlacheckich rodów – Kulczyckich i Dobrzańskich – i do dziś jest jedynym takim zabytkiem na Podkarpaciu.

Trzy metry wysokości, dwie komory w środku, kamienna płyta z maltańskim krzyżem na szczycie. Lokalnie krąży o niej legenda o sabatach czarownic – i szczerze mówiąc, przy odpowiednim oświetleniu trudno się jej oprzeć. Najpiękniej wygląda jesienią, gdy zimny kamień kontrastuje z barwnymi liśćmi, albo wczesnym zimowym rankiem, gdy nakrywa ją śnieg.

Wejście jest wolne, dojazd drogą 894 od Sanoka, parking przy cerkwi. Warto uważać na stromych płytach przy zejściu – bywają zdradliwe. Miejsce bez barier – spokojnie dotrą tu rodziny z dziećmi, choć teren cmentarza jest nierówny.

Najlepsza pora: jesień i wczesna zima.

GPS: 49.6598, 22.2403

Świątynia Słońca w Nowinach Horynieckich

ok. 100 km od Rzeszowa

W lesie niedaleko Nowin Horynieckich leży coś, co przy odrobinie wyobraźni sprawia, że serce bije szybciej: monolityczny głaz z wywierconym otworem, przez który o świcie wpada dokładnie wiązka słońca. Miejscowi nazywają to miejsce Świątynią Słońca i twierdzą, że służyło niegdyś pogańskim rytuałom solarnym. Prawda czy legenda? Trudno powiedzieć. Wiadomo za to, że obelisk ze zwietrzałego piaskowca ma około dwóch metrów długości i leży obok pozostałości dawnego klasztoru świętego Jana z Dukli – to połączenie historii chrześcijańskiej i przedchrześcijańskiej w jednym miejscu robi wrażenie.

Wokół rośnie buczyna karpacka z chronionymi storczykami i rzadkimi paprociami. Samego miejsca nikt specjalnie nie zagospodarował – i to jest właśnie jego urok. Z drogi lokalnej do Nowin Horynieckich idzie się około 300 metrów leśną ścieżką, nieoznakowaną, ale łatwą do znalezienia. Auto najlepiej zostawić przy skraju wsi.

Ścieżka jest nieutwardzona – niepolecane dla wózków i osób z ograniczoną mobilnością. Po spacer warto wybrać poranek – wtedy jest tu coś magicznego. W deszczu ścieżka potrafi być grząska, więc warto sprawdzić pogodę.

Najlepsza pora: wczesny poranek, wiosna i lato.

Przy okazji: w pobliskim Horyńcu-Zdroju można uzupełnić prowiant i odpocząć od leśnej mistyki.

Diabeł pod amboną – Poręby Dymarskie

ok. 75 km od Rzeszowa

Drewniany kościół w Porębach Dymarskich wygląda z zewnątrz jak dziesiątki innych na Podkarpaciu. Dopiero w środku okazuje się, że kryje coś zupełnie wyjątkowego: pod amboną namalowany jest diabeł. Nie byle jaki – to Tutivillus, znany z dawnych wierzeń szatan, który z piórem i księgą w dłoniach skrzętnie zapisuje grzechy nieuważnych podczas mszy. Obok niego miotają się dusze w czyśćcu.

Malowidło pochodzi z XVII wieku i jest jednym z nielicznych takich przedstawień w Polsce. Kiedyś miało konkretny cel: przypominać wiernym, żeby nie rozmawiali w kościele, bo ktoś to odnotowuje. Dziś patrzy się na nie z mieszaniną rozbawienia i lekkiego niepokoju.

Kościół stoi przy drodze krajowej 94 – od Cmolasu jedzie się dalej lokalną drogą, parking jest przy świątyni. Zwiedzanie jest bezpłatne, kościół jest otwarty codziennie, msze odbywają się w niedzielę. W dni powszednie jest tu spokojnie i można się skupić na szczegółach – warto zabrać latarkę, bo przy przygaszonym świetle malowidło wygląda naprawdę niesamowicie. Wejście do kościoła jest dostępne dla wózków i osób starszych.

Najlepsza pora: dni powszednie przez cały rok.

GPS: 50.2494, 21.7228

Zęby w belkach kościoła – Osiek Jasielski

ok. 90 km od Rzeszowa

Drewniany kościół w Osieku niedaleko Jasła ma ponad 600 lat – i przez sześć wieków spokojnie stał sobie na wzgórzu, aż do 2004 roku. Wtedy podczas prac renowacyjnych pod wieżą znaleziono ludzkie zęby wmurowane między belki konstrukcji. Nikt do dziś nie wie, dlaczego tam są. Może to dawny rytuał ochronny przed plagami? Może symbol wiary? A może po prostu przypadek, który przez wieki czekał na odkrycie?

Kościół z 1419 roku otaczają XIX-wieczne nagrobki arystokratycznych rodów, między innymi Lubomirskich. Wnętrze jest skromne, ale klimatyczne – szczególnie rano, gdy przez wąskie okna wpada ukośne światło i wydobywa z ciemności stare deski i detale ikonostasów.

Dojazd drogą DK28 w kierunku Jasła, potem lokalnie na Dębowiec i Osiek, parking przy ulicy Kościelnej. Wejście jest bezpłatne, wnętrze dostępne podczas nabożeństw, poza nimi kościół jest otwarty codziennie. Teren wokół kościoła jest dostępny dla rodzin z dziećmi.

Najlepsza pora: poranek, przez cały rok.

GPS: 49.6898, 21.4354

Bunkier Hitlera w podkarpackim lesie – Stępina-Cieszyna

ok. 85 km od Rzeszowa

W 1941 roku przez Stępinę przejeżdżał pociąg Hitlera. Dla jego ochrony zbudowano tu coś, co wygląda jak sceneria z wojennego filmu: betonowy tunel o długości 393 metrów i 12 metrach wysokości – gigantyczną halę schowaną przy torach kolejowych. W sierpniu tamtego roku zatrzymał się tu nie tylko Hitler, ale i Mussolini. Dziś po tamtym spotkaniu zostały te betonowe ściany i mroczne, wilgotne wnętrze, które robi ogromne wrażenie nawet na tych, którzy widzieli niejedną wojenną ruinę.

Zwiedzanie jest możliwe po wcześniejszym umówieniu z Podkarpackim Oddziałem PTTK – wejście jest płatne, a trasy prowadzone są z przewodnikiem. Koniecznie weź ze sobą latarkę i cieplejszą warstwę ubrania: w środku jest zimno przez cały rok, a podłoga miejscami mokra. Wnętrze tunelu jest dostępne dla starszych dzieci i dorosłych, ale nie nadaje się dla wózków ani osób z trudnościami w poruszaniu się.

Najlepsza pora: cały rok, po wcześniejszej rezerwacji. Niedaleko stąd leży pustelnia w Zaśpicie – warto połączyć oba miejsca w jeden dzień.

GPS: 49.7533, 21.5556

Tunel schronowy w Strzyżowie - Pociąg przez historię

ok. 40 km od Rzeszowa

Pod wzgórzem w Strzyżowie kryje się jedyny w Polsce podziemny tunel kolejowy, który w czasie II wojny światowej służył jako schron dla nazistowskiego pociągu o kryptonimie „Ameryk". Liczy 438 metrów długości i ma ponad sześć metrów wysokości – wybudowany i rozbudowany w latach 1940–41, przez dekady stał zamknięty.

Dziś latem kursuje przez niego turystyczny pociąg „Podgórzanin" – i to jest naprawdę osobliwe doświadczenie: jechać wąskim składem przez ciemny wojenny tunel, a chwilę później wyjść na stację i oglądać zabytkowy tabor kolejowy. Sezon trwa od lipca do sierpnia, pociąg kursuje codziennie w godzinach 11:00–18:00, poza sezonem trzeba dzwonić do muzeum i umawiać się indywidualnie. Wstęp jest płatny. Parking przy wlocie tunelu jest mały, więc warto przyjechać wcześniej. Przejazd pociągiem to atrakcja dostępna dla całej rodziny, w tym dla dzieci – jedna z niewielu na tej liście, przy której maluchy będą równie zachwycone co dorośli.

Najlepsza pora: lipiec–sierpień dla przejazdu pociągiem; poza sezonem po uzgodnieniu.

Telefon do muzeum: 889 839 031

Pustelnia św. Jana i cudowna studzienka w leśnej kaplicy – Zaśpit

ok. 95 km od Rzeszowa

Na Beskidzie Niskim, niedaleko Dukli, jest miejsce, które od wieków przyciąga pielgrzymów – i robi to nadal, choć nie każdy o nim wie. W Zaśpicie stoi neogotycka kaplica pod wezwaniem świętego Jana z Dukli, wzniesiona na przełomie XIX i XX wieku w miejscu, gdzie dawniej żył w odosobnieniu sam święty. Obok kaplicy jest sztuczna grota i mała studzienka zwana Złotą Studzienką – według tradycji uzdrawiająca.

To punkt pielgrzymkowy, ale nie tłoczny i nie komercyjny. Cisza, zapach lasu, stara kaplica z figurką świętego – można tu usiąść, pobyć chwilę i poczuć, że czas zwalnia. Dojazd drogą 993 od Dukli, parking przy Domu Świętego Jana. Ostatni odcinek to zaledwie 100 metrów spacerkiem po asfalcie – trasa dostępna dla rodzin z wózkami i osób starszych. Kaplica jest otwarta codziennie, msze odprawiane są w niedzielę. Wstęp wolny. Obok Domu Pielgrzyma można skorzystać z noclegu po wcześniejszym uzgodnieniu.

Najlepsza pora: wiosna i lato. Razem ze Stępiną tworzy gotowy plan na jeden dzień w okolicach Dukli.

GPS: 49.5151, 21.6762

Skały i storczyki w dolinie Wisłoka – Kobyle

ok. 40 km od Rzeszowa

Rezerwat „Herby" niedaleko Strzyżowa to jeden z tych zakątków Podkarpacia, które wyglądają, jakby ktoś specjalnie poukładał je pod zdjęcie. Wapienne skały, wąwóz Brama Frysztacka, buczyna karpacka, a wśród niej – chronione storczyki, śnieżyce i rzadkie paprocie. Wszystko to w jednym miejscu, w górskim fragmencie doliny Wisłoka.

Dojazd przez Kobyle, za wsią wąską drogą do małego parkingu – nie ma tu toalety ani kawiarni, za to jest spokój, którego nie kupi się za żadne pieniądze. Ścieżki prowadzą przez las, wstęp jest wolny. Teren jest wymagający – strome zbocza bez balustrad, nieregularne ścieżki. Nie nadaje się dla wózków, wymaga dobrego obuwia. Najpiękniej jest wiosną, gdy las się budzi, i jesienią, gdy skały wyglądają spomiędzy złotych koron drzew.

Najlepsza pora: wiosna i jesień. Niedaleko stąd jest tunel w Strzyżowie – warto połączyć.

Najbliższe sklepy i karczmy: centrum Strzyżowa, około 5 km. GPS: 49.8522, 21.6467

Zapomniane sanatorium w lesie – Brzozów-Zdrój

ok. 64 km od Rzeszowa

W lesie obok Brzozowa przyroda od lat powoli pochłania to, co ludzie zbudowali z wielkim rozmachem. W latach 20. XX wieku odkryto tu solankę żelazistą i w ekspresowym tempie powstał prawdziwy kurort: drewniany hotel, willa, baseny, kaplica. Po II wojnie wszystko popadło w ruinę – willa spłonęła, budynek zdrojowy rozebrano, las zrobił swoje.

Dziś po dawnym uzdrowisku prowadzi ścieżka dydaktyczna „Brzozów Zdrój" z 14 przystankami. Można tu zobaczyć fundamenty budynków, stare studnie i kapliczkę. Trasa liczy około 3,5 km i jest łatwa – nadaje się dla rodzin z dziećmi i starszych osób. W torfowiskowych zagłębieniach widać dzikie źródła mineralnej wody, której jednak nie wolno pić.

Dojazd przez Świerzową Polską do leśniczówki Brzozów-Podlesie, przy której jest parking i wiaty. Dalej oznakowanym szlakiem pieszym. Najpiękniej jest tu wiosną, gdy kwitną rośliny torfowisk, i jesienią – barwy drzew robią ze szlaku niemal bajkową trasę.

Najlepsza pora: wiosna i jesień.

GPS: 49.6931, 21.9767

Sto lat historii na jednym torze – Kolejka wąskotorowa Przeworsk–Dynów

ok. 55 km od Rzeszowa

Kiedy w Polsce mówi się o kolejkach wąskotorowych, zazwyczaj chodzi o skanseny i turystyczne ciekawostki. Przeworska Kolej Dojazdowa to coś więcej: 46 kilometrów trasy, 100 lat historii i jeden z najdłuższych wąskotorowych tuneli w Europie – ponad 600 metrów pod ziemią. Pierwotnie kolej woziła buraki do cukrowni, dziś w sezonie letnim wozi turystów przez malowniczą trasę między Przeworskiem a Dynowem.

Latem od maja do września, w weekendy, kursuje pociąg „Podgórzanin". Poza przejazdem można zwiedzać stacje w Przeworsku i Dynowie: odnowiony parowóz, zabytkowe wagony, klimatyczną architekturę dawnych stacji. Dla dzieci to coś zupełnie innego niż wszystko, co znają z codzienności – przejazd parową ciuchcią przez karpacką dolinę zostaje w pamięci na długo. Wagony są dostępne dla osób poruszających się samodzielnie; wózki dziecięce wymagają złożenia.

Pociąg startuje ze stacji Przeworsk Wąski przy ulicy Dworcowej, kursuje zwykle dwa razy dziennie. Bilet na przejazd kosztuje około 30 zł, wstęp do muzeum osobno – około 10 zł. Szczegółowe godziny warto sprawdzić na stronie muzeum przed wyjazdem. Tuż obok jest pałac Lubomirskich – razem tworzą idealny plan na jeden dzień w Przeworsku.
Najlepsza pora: maj–wrzesień, weekendy.

GPS stacja Przeworsk Wąski: 50.0664, 22.5006

Pałac, który przetrwał wszystko – Przeworsk

ok. 55 km od Rzeszowa

Kiedy księżna Izabela Lubomirska wznosiła swój klasycystyczny pałac na przełomie XVIII i XIX wieku, nie mogła wiedzieć, że przetrwa on wszystkie zawieruchy następnych stuleci w zadziwiająco dobrym stanie. Pałac Lubomirskich w Przeworsku dziś mieści Muzeum Zespołu Pałacowo-Parkowego, a obok niego – Muzeum Pożarnictwa. Oryginalne boazerie, historyczne meble i pałacowe sale to dziś coś znacznie rzadszego niż się wydaje.

Muzeum jest czynne codziennie w godzinach 9:00–16:00, bilet ulgowy kosztuje 12 zł. W parku z XIX wieku można siedzieć na ławce pod pomnikowymi drzewami, popatrzyć na staw i zapomnieć, że za bramą jest XXI wiek. Dojazd drogą krajową 94 do centrum Przeworska, duży parking przy parku pałacowym. Teren parku i pałacu jest w pełni dostępny dla osób starszych i rodzin z wózkami.
Najlepsza pora: cały rok; szczególnie pięknie w parku wiosną i latem.

GPS: 50.0604, 22.4862

Słowiańska twierdza na podkarpackim wzgórzu – Trzcinica

ok. 85 km od Rzeszowa

Karpacka Troja to nazwa, która brzmi jak turystyczna przesada – dopóki nie stanie się na wałach grodziska w Trzcinicy i nie spojrzy w dół na dolinę Wisłoki. Wzgórze „Wały Królewskie" kryje pozostałości osad z lat 770–1031 n.e. – jedne z najstarszych słowiańskich grodów obronnych, jakie w ogóle odkryto na ziemiach polskich.

Archeologiczny skansen, oddział Muzeum Podkarpackiego w Krośnie, pozwala obejść rekonstrukcje chat, wałów i cerkwi, zobaczyć wystawę artefaktów i posłuchać, jak w tym miejscu żyli ludzie tysiąc lat temu. Tablice i przewodniki są przystępne nawet dla małych dzieci, a panorama z wałów na dolinę należy do tych widoków, które nie potrzebują opisu. Ścieżki są dobrze utrzymane i dostępne dla rodzin z dziećmi; wózki mogą sprawić trudność na stromszych odcinkach wałów.

Skansen przy ulicy Polana 10 jest otwarty od maja do października w godzinach 8:00–18:00, bilet kosztuje 15 zł, dzieci poniżej czwartego roku życia wchodzą bezpłatnie. Parking przy wjeździe.
Najlepsza pora: maj–październik.

GPS: 49.7333, 21.4314

Stary tartak w Besku

ok. 65 km od Rzeszowa

W Besku od XIX wieku stoi drewniany tartak, który swego czasu czerpał energię wprost z Wisłoka. Rodzina Gieradów opiekuje się nim przez pokolenia i powoli przywraca mu dawny wygląd, łącznie z historycznym kołem wodnym. Obiekt jest wpisany do rejestru zabytków, ale nie jest muzeum z kasą biletową i tłumem zwiedzających. To żywe miejsce, gdzie trwa renowacja – i właśnie to sprawia, że wizyta jest tu czymś wyjątkowym.

Żeby wejść na teren, trzeba wcześniej zadzwonić i umówić się z właścicielami. Oni sami oprowadzają po budynku i opowiadają historię tartaku. To jeden z tych kontaktów z historią, który zapamiętuje się inaczej niż tablicę informacyjną. Dojazd drogą 886 z kierunku Przemyśla na Krosno, w Besku skręt w kierunku młyna – jest oznakowanie. Teren wymagający ze względu na trwającą renowację, niepolecany dla małych dzieci bez nadzoru.

Najlepsza pora: wiosna i lato, gdy woda w Wisłoku napędza koło.

Wąwóz, bunkry i wodospad – Ścieżka przyrodnicza na Górę Brusno

ok. 115 km od Rzeszowa

Na Roztoczu, u podnóża góry Brusno niedaleko Cieszanowa, wytyczono niedawno ścieżkę edukacyjną, która łączy ze sobą zaskakująco wiele w jednym spacerze. Dwie pętle – krótsza liczy niecałe półtora kilometra, dłuższa ponad cztery – prowadzą przez wąwóz, skrajem lasu, wzdłuż potoku Brusienki. Po drodze można zobaczyć opuszczony cmentarz w Starym Bruśnie ze słynnymi bruśnieńskimi krzyżami kamieniarskimi, bunkry Linii Mołotowa z czasów II wojny i mały wodospad.

Teren jest oznakowany biało-zielonymi znakami, najważniejsze punkty opisane tablicami. Start przy leśnej polanie przy drodze Polanka–Cieszanów. Parkingu formalnie nie ma, ale jest kilka miejsc postojowych około 200 metrów od początku trasy. Latem trasa bywa komarzysta – repelent to nie fanaberia. Ścieżka jest nieutwardzona, niepolecana dla wózków i osób z ograniczoną mobilnością.
Najlepsza pora: wiosna i wczesna jesień.

GPS przy drodze: 50.0760, 23.0200

Bagna, które żyją własnym życiem – Bagna Przecławskie

ok. 40 km od Rzeszowa

Na północny zachód od Mielca rozciąga się torfowisko, które większość kierowców mija bez zatrzymania. Bagno Przecławskie to 25 hektarów starorzecza Wisły, chronione od 1979 roku jako rezerwat przyrody. Rośnie tu kosaciec syberyjski, pałka, rzadkie rośliny torfowisk – i żyje mnóstwo ptaków wodnych, które do miast nie zaglądają.

Przez rezerwat prowadzą drewniane kładki i pomosty – można wejść w środek bagna, nie mocząc butów. Wstęp jest wolny, teren jest dostępny przez cały rok. Kładki są dostępne dla starszych dzieci i dorosłych; wózki mogą okazać się problematyczne na drewnianych pomostach. Najlepiej przyjechać latem lub jesienią: wtedy ptaki lęgowe są najbardziej aktywne, a trawy torfowisk mienią się kolorami, których nie da się opisać słowami.

Dojazd z drogi krajowej DK77 przez Przecław, parking przy początku ścieżki. Wygodne, wodoodporne buty to tutaj podstawa.
Najlepsza pora: lato i wczesna jesień.

GPS: 50.1867, 21.4250

Ściana, która pamięta dno Morza Tetydy – Rudawka Rymanowska

ok. 100 km od Rzeszowa

W Rudawce Rymanowskiej, w Beskidzie Niskim, nad brzegiem Wisłoka wznosi się pionowa skalna ściana, która robi wrażenie zupełnie niekarpackie. To odsłonięcie łupków menilitowych – warstw skalnych powstałych miliony lat temu na dnie morza – jedno z największych tego rodzaju w Polsce. Rezerwat „Olzy", utworzony w 2022 roku, chroni to geologiczne okno na przeszłość.

Dotarcie tam nie jest skomplikowane: drogą lokalną od Zarszyna do Rudawki Rymanowskiej, potem krótki spacer do skał. Nie ma tu żadnej infrastruktury turystycznej – tylko las, potok i pionowa ściana kamienia. Woda płynie bezpośrednio u podstawy skał i tworzy widok, który sam w sobie jest gotowym zdjęciem. Ścieżka jest nieutwardzona, niepolecana dla wózków. Trzeba pamiętać, żeby nie schodzić poza wyznaczoną trasę – zbocza bywają niestabilne.

Najlepsza pora: późna wiosna i lato.

GPS: 49.5122, 21.9450

Gotowe trasy tematyczne po mało znanych miejscach na Podkarpaciu

Jeśli nie chcesz wybierać jednego miejsca, zaplanuj całą trasę. Poniżej trzy propozycje, które można przejechać w jeden dzień – każda skupia miejsca leżące blisko siebie.

Szlak tajemnic – dziwne miejsca dla tych, którzy lubią niewyjaśnione

Trasa: Międzybrodzie → Nowiny Horynieckie → Osiek Jasielski → Poręby Dymarskie

Piramida na cmentarzu, kamień łapiący słońce, zęby wmurowane w kościelne belki i diabeł zapisujący grzechy pod amboną. Cztery miejsca, które nie mają ze sobą nic wspólnego – poza tym, że każde zostawia ślad.

Szlak historii wojennej – tajemnicze miejsca dla miłośników II wojny

Trasa: Stępina (tunel Hitlera) → Strzyżów (tunel kolejowy) → Góra Brusno (bunkry Linii Mołotowa)

Trzy miejsca, w których historia wojenna jest nie tylko opisana na tablicy, ale dosłownie wybetonowana w ziemi. Warto zabrać latarkę i cieplejszą kurtkę – nawet latem.

Szlak przyrody – nietypowe miejsca dla tych, którzy chcą odetchnąć od tłumów

Trasa: Rezerwat Herby (Kobyle) → Brzozów-Zdrój → Bagno Przecławskie

Skały, stare studnie w lesie i torfowisko starorzecza Wisły. Trzy miejsca bez tłumów, bez kas biletowych i bez pośpiechu. Najlepiej na wiosnę.

Odwiedź nieoczywiste miejsca, których wciąż nie znasz

Podkarpacie jest regionem, który rzadko krzyczy o swoich osobliwościach. Nie stawia wielkich tablic przy autostradach i nie otwiera kasowych atrakcji na każdym rogu. Swoje najciekawsze miejsca trzyma w lesie, na wiejskich cmentarzach i pod ziemią. Trzeba ich po prostu szukać – i właśnie dlatego, gdy się je znajdzie, zostają w pamięci znacznie dłużej niż cokolwiek z turystycznego folderu.

Zobacz również:

Mało znane miejsca na Podkarpaciu - o co pytają turyści

Podkarpacie kryje całą masę miejsc, które nie trafiają na pocztówki, a potrafią zaskoczyć nawet kogoś, kto w regionie spędził całe życie. Piramida na wiejskim cmentarzu w Międzybrodziu – jedyna taka budowla w całym województwie – to chyba najlepszy przykład: kamienny grobowiec z dwoma komorami w środku, wzniesiony dla szlacheckich rodów w latach 30. XX wieku, owiewany do dziś legendami o sabatach czarownic.

Niedaleko Jasła w skansenie Karpacka Troja można wejść na wały tysiącletniej słowiańskiej twierdzy i spojrzeć z niej na dolinę dokładnie tak, jak robili to jej pierwsi mieszkańcy.

W Stępinie czeka betonowy bunkier Hitlera – monumentalny tunel kolejowy, w którym w 1941 roku spotkali się dwaj dyktatorzy. A kto szuka czegoś spokojniejszego, znajdzie w Brzozowie-Zdroju ruiny przedwojennego sanatorium pochłaniane przez las, przez które prowadzi leśna ścieżka z 14 przystankami. Podkarpacie ma tę właściwość, że im głębiej się szuka, tym więcej się znajduje.

Jeśli miałoby to być pięć miejsc, przy których naprawdę można poczuć, że historia ma drugie dno, wybralibyśmy właśnie te:

1. Piramida Kulczyckich i Dobrzańskich – Międzybrodzie Kamienny grobowiec w kształcie piramidy na prawosławnym cmentarzu, z dwiema komorami w środku i maltańskim krzyżem na szczycie. Lokalna tradycja mówi o sabatach czarownic. Nikt do końca nie wie, co kryją obie komory.

2. Świątynia Słońca – Nowiny Horynieckie Monolityczny głaz z otworem w leśnej głuszy, przez który o świcie wpada dokładna wiązka słonecznego światła. Czy to pogańskie miejsce kultu, czy przypadkowy kamień? Odpowiedź zależy od tego, jak bardzo chce się wierzyć.

3. Kościół w Osieku Jasielskim XV-wieczny drewniany kościół, w którym podczas remontu w 2004 roku znaleziono ludzkie zęby wmurowane między belki pod wieżą. Skąd się tam wzięły – nie wiadomo do dziś.

4. Kościół w Porębach Dymarskich Pod amboną siedzi namalowany diabeł Tutivillus z piórem i księgą, który od XVII wieku zapisuje grzechy nieuważnych wiernych. Malowidło jest jedno z nielicznych tego rodzaju w Polsce.

5. Tunel Hitlera w Stępinie Betonowy schron kolejowy z 1941 roku, który miał chronić pociąg Führera – i rzeczywiście go chronił, gdy Hitler i Mussolini spotkali się tu w sierpniu tamtego roku. Zimne ściany, 393 metry ciemności i historia, która ciąży w powietrzu dosłownie.

„Dziwne" to słowo, które na Podkarpaciu nabiera szczególnego znaczenia. To region, gdzie w lesie można natknąć się na kamień, który łapie słońce jak antena, a w wiejskim kościele – na diabła zapisującego grzechy parafian. Gdzie pod zwykłym wzgórzem kryje się nazistowski tunel, a na cmentarzu stoi piramida żywcem wyjęta z Egiptu.

Do najdziwniejszych miejsc należy zdecydowanie kamienny obelisk z otworem w Nowinach Horynieckich – zwany Świątynią Słońca – bo nikt nie wie z całą pewnością, kto go zrobił i po co. Równie osobliwy jest kościół w Osieku Jasielskim ze swoimi zębami w belkach: to nie jest legenda, to fakt odkryty przez konserwatorów. Dziwna jest też Karpacka Troja w Trzcinicy, bo samo zdanie „słowiańska twierdza w Karpatach sprzed tysiąca lat" brzmi nieprawdopodobnie – dopóki się na nią nie wejdzie. A Bagno Przecławskie, przez które prowadzą drewniane kładki nad torfowiskiem starorzecza Wisły, to miejsce dziwne w najlepszym sensie: żywe, ciche i zupełnie inne niż cokolwiek w okolicy.

Podkarpacie jest regionem, który rzadko krzyczy o swoich osobliwościach. Zazwyczaj trzeba je po prostu znaleźć.

Komentarze


Dodaj komentarz
Powiązane artykuły

× Full Image